Napisz do nas!
A nasi specjaliści Państwu pomogą.
Wielu z nas pamięta efektowny filmik, na którym spieszący się gdzieś człowiek energicznie polewa zamarznięty na mrozie zamek drzwi samochodu wrzątkiem z czajnika. Gdybyście wiedzieli, jaki potężny impuls do rozwoju branży serwisów samochodowych dało to „dzieło sztuki”… Setki, a może nawet tysiące aut trafiły na stacje obsługi z popękanymi szybami i lakierem, uszkodzonymi zamkami i połamanymi klamkami. A wszystko dlatego, że tak robić absolutnie nie wolno. Jak można – o tym właśnie dziś opowiemy.
Zanim przejdziemy do opisu sposobów rozmrażania, zastanówmy się, dlaczego w ogóle zamki drzwi zamarzają. Oczywiście główną przyczyną jest woda. Może to być woda z deszczu, z polewaczek, z myjni i wielu innych źródeł – wilgoć może dostać się do zamka na rozmaite sposoby.
Kluczowe jest jednak jedno: nawet bardzo dobra ochrona otworu zamka przed wilgocią w ciepłych miesiącach nie daje stuprocentowej gwarancji, że zimą zamek nie zamarznie. Wilgoć zawarta w powietrzu, zwłaszcza miejskim, zanieczyszczonym przemysłowo, potrafi w pewnym momencie zgromadzić się w krytycznej ilości i przy ujemnej temperaturze zamienić się w lód, blokując mechanizm.
Z tego wynikają dwa wnioski. Po pierwsze, zamki w starszych samochodach są bardziej podatne na zamarzanie niż w nowoczesnych autach, ponieważ dawne konstrukcje miały więcej otwartych elementów, w których mogła gromadzić się wilgoć. Duże znaczenie ma też stan uszczelek – w starszych pojazdach jest on z reguły gorszy, co ułatwia przedostawanie się wody. Jeśli wokół drzwi są szczeliny lub pęknięcia, wilgoć trafia nimi również do zamka. Znaczenie ma nawet częstotliwość użytkowania auta: im częściej otwieramy i zamykamy drzwi, w im bardziej zróżnicowanych warunkach, tym większe ryzyko późniejszego zamarznięcia. Ale samochód stojący tygodniami bez ruchu także nie jest bezpieczny – zwłaszcza gdy temperatura wielokrotnie przechodzi przez zero. Kondensat, który zamarza, również nie ułatwia otwarcia drzwi. A więc nie sama obecność wilgoci decyduje o problemie, lecz kombinacja warunków środowiskowych, konstrukcji auta i sposobu jego eksploatacji.
Drugi wniosek jest taki, że lód powstały wewnątrz mechanizmu można czasem spróbować „rozbić” delikatnymi, ale zdecydowanymi ruchami. Spróbuj pociągnąć za klamkę, nacisnąć w okolicy zamka i otworu na klucz, docisnąć drzwi i pociągnąć je do siebie. Powtórz to kilka razy, starając się niczego nie uszkodzić. Czasem takie ruchy wystarczą, by skruszyć lód blokujący drzwi. Stukanie tępymi, a tym bardziej ciężkimi przedmiotami w drzwi jest jednak surowo zabronione – grozi to ich uszkodzeniem.
Ogólnie rzecz biorąc, ostrożność to podstawa przy próbach otwarcia zamarzniętego zamka. Każde nieuważne lub zbyt gwałtowne działanie może skończyć się poważnymi konsekwencjami – jak w przypadku wspomnianego wrzątku. Nawet jeśli nie zamierzasz polać nim szyby, możesz zrobić to przypadkowo, a wtedy pęknięcie jest niemal pewne.
Zanim zaczniesz rozmrażać zamek drzwi kierowcy, sprawdź pozostałe drzwi. To banalne, ale w stresującej sytuacji, zwłaszcza gdy się spieszymy, często przestajemy myśleć logicznie. W Polsce takich badań nie prowadzono, ale kanadyjscy naukowcy (a oni na zimie znają się jak mało kto) twierdzą, że w niemal 65% przypadków przynajmniej jedne z pozostałych drzwi da się otworzyć bez problemu. Warto spróbować, zanim wpadniemy w panikę.
Jeśli otwierasz auto pilotem, zastanów się też, kiedy ostatnio wymieniałeś w nim baterię i czy pilot na pewno działa. Zimą, z niejasnych powodów, często o tym zapominamy i od razu zakładamy poważniejszą awarię.
Warto też przypomnieć sobie, czy wcześniej nie było oznak problemów z centralnym zamkiem. Być może mróz jedynie przyspieszył ujawnienie już istniejącej usterki.
Jeśli nic z powyższego nie pomaga, winny jest najpewniej lód.
Najbezpieczniejszą i często skuteczną metodą jest próba ogrzania zamka bez użycia płynów. Można to zrobić nawet własnym oddechem. Ważne tylko, by nie dotykać ustami metalowych elementów – jest to nie tylko niehigieniczne, ale i niebezpieczne, bo można przymarznąć. Najlepiej użyć krótkiej słomki i dmuchać przez nią.
Jeśli zamek nie jest mocno zamarznięty, to może wystarczyć. W trudniejszych przypadkach można sięgnąć po przenośną suszarkę akumulatorową. Tu jednak znów kluczowa jest ostrożność: nie ustawiaj najwyższej temperatury ani maksymalnego nawiewu. Zbyt gwałtowne, punktowe nagrzewanie może zdeformować zimne metalowe elementy zamka, przyspieszyć ich zużycie, a także uszkodzić gumowe i plastikowe części w pobliżu. Lakier również nie jest na takie próby przygotowany, a szyba… jej wystarczy byle pretekst, by pęknąć.
Dlatego oddech jest najlepszym rozwiązaniem, a suszarka – tylko z dużą rozwagą. Nie kieruj strumienia ciepła w jedno miejsce – przesuwaj go. Jeśli w zamku jest klapka przeciwpyłowa, delikatnie ją uchyl igłą lub szydłem. Nie używaj drewnianych zapałek – mogą zostawić drobne drzazgi, które poważnie zaszkodzą mechanizmowi.
Czasem poleca się też rozgrzewanie zapalniczką samochodową, ale to zły pomysł – jest zbyt gorąca i może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
Rozgrzewanie klucza zapałką lub zapalniczką to rozwiązanie kompromisowe – ma swoje wady, ale bywa skuteczne. Trzeba robić to ostrożnie, by nie uszkodzić uszczelek ani nie spowodować pożaru. Warto pamiętać, że podgrzewanie klucza może zaszkodzić elektronice, która się w nim znajduje. Chipy immobilizera i systemów alarmowych naprawdę nie lubią wysokich temperatur.
Podgrzewaj klucz stopniowo. Włóż go do zamka, poruszaj nim, potem znów lekko podgrzej – i tak etapami rozmrażaj lód. Nie używaj siły: w ten sposób łatwo złamać klucz albo uszkodzić zamek.
WD-40 jest w Polsce uwielbiana i stosowana niemal do wszystkiego – czasem wręcz nie tam, gdzie trzeba. Rozmrażanie zamków to jeden z takich nietrafionych przykładów.
Wszystkie „płynne” metody awaryjnego rozmrażania są dość wątpliwe. Na rynku jest mnóstwo preparatów o niejasnym składzie i przeznaczeniu. WD-40 dzięki swojej dużej zdolności penetracji szybko rozmrozi zamek, ale ponieważ jest higroskopijna, później może doprowadzić do jeszcze większego problemu. Poza tym, wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jest to smar – składników smarujących jest w niej niewiele i szybko znikają. Jeśli chcesz coś nasmarować, użyj czegokolwiek, tylko nie WD-40.
Inne płyny – alkohole, płyny do dezynfekcji rąk, wody kolońskie, perfumy, środki przeciwoblodzeniowe, płyny chłodnicze – również potrafią szybko rozmrozić zamek, ale albo przyciągają wilgoć, albo zawierają wodę, albo szkodzą mechanizmowi dodatkami. Często są też lepkie i z czasem zaczynają zbierać brud.
Po takiej „płynnej terapii” zamek trzeba dokładnie wypłukać i wysuszyć, by nie zostały w nim agresywne substancje chemiczne, które mogą niszczyć plastik, a nawet niektóre stopy metali. W przeciwnym razie lepiej w ogóle się za to nie zabierać.
Warto pamiętać, że rozcieńczanie czystego alkoholu wodą wydziela ciepło – zjawisko, które można wykorzystać bez wprowadzania płynu bezpośrednio do zamka.
A co z gotowymi odmrażaczami do zamków? Temat jest złożony. Jedne działają znakomicie, inne są marnej jakości lub wręcz podróbkami. Mechanicy często spotykają się z samochodami, w których po użyciu takich „eliksirów” zamki zamarzły na dobre i jedynym wyjściem jest ich wymiana.
Jeśli jednak musisz użyć chemii, nie rozpylaj jej na drzwi. Użyj strzykawki i ostrożnie wprowadź preparat bezpośrednio do otworu zamka – zmniejszysz ryzyko szkód i szybciej osiągniesz efekt.
Ciekawą alternatywą są chemiczne, samonagrzewające się ogrzewacze, znane z zastosowań medycznych. Po aktywacji można nimi ogrzać zamek. Trzeba jednak uważać – niektóre nagrzewają się bardzo mocno, więc najlepiej owinąć je szmatką, by nie uszkodzić lakieru.
Czy da się zapobiec zamarzaniu zamków? Najskuteczniejszą metodą jest regularne stosowanie specjalnych smarów – nie WD-40, lecz prawdziwych smarów, najlepiej grafitowych. Grafit nie zamarza, nie przyciąga brudu i nie klei się. Warto używać go na początku sezonu zimowego i powtarzać zabieg w trakcie zimy, zwłaszcza po myciu auta. Wystarczy nanieść smar na klucz i włożyć go do zamka.
Dobrym pomysłem są też specjalne kapturki ochronne na zamki – plastikowe lub gumowe osłony, które chronią je przed śniegiem, lodem i wodą. Można je kupić w internecie lub w sklepach motoryzacyjnych.
Istnieją również osłony montowane na zamkach, które stanowią barierę dla wilgoci (choć nie chronią przed kondensatem). Są tanie i łatwe w montażu.
Znaczenie ma także miejsce parkowania. Jeśli to możliwe, zimą parkuj w garażu lub pod wiatą. A gdy auto stoi na zewnątrz, wybieraj miejsce osłonięte od wiatru i śniegu.
Dbaj o uszczelki drzwi. Brud sprawia, że drzwi nie domykają się szczelnie i do środka dostaje się wilgoć, która nocą zamarza. Woda może zgromadzić się także w zamku.
Jeśli będziesz dbać o czystość zamków, regularnie je osuszać i stosować odpowiednie smary, problem zamarzniętych drzwi zimą przestanie być Twoją zmorą.
A nasi specjaliści Państwu pomogą.